W chwili, gdy strzepujesz pyłek,

 

jesz posiłek, sadzasz tyłek

 

na kanapie, łykasz wino-

 

ludzie giną.

 

 

W miastach o dziwacznych nazwach

 

grad ołowiu, grzmot żelaza:

 

nieświadomi, co ich winą,

 

ludzie giną.

 

 

W wioskach, których nie wyśledzi

 

wzrok- bez krzyku, bez spowiedzi,

 

bez żegnania się z rodziną

 

ludzie giną.

 

 

Ludzie giną, gdy do urny

 

wrzucasz głos na nowych durni

 

z ich nie nową już doktryną:

 

"Nie tu giną".

 

 

W stronach zbyt dalekich, by nas

 

przejąć mógł czyjś bólu grymas,

 

gdzie strach lecieć cherubinom-

 

ludzie giną.

 

 

Wbrew posągom i muzeom-

 

jako opał służy dziejom

 

przez stulecia po Kainie

 

ten, kto ginie.

 

 

W chwili, kiedy mecz oglądasz,

 

czytasz, co wykazał sondaż,

 

bawisz dziecko śmieszną miną-

 

ludzie giną.

 

 

Czas dzielący ludzkie byty

 

na zabójców i zabitych

 

zmieści cię w rubryce szerszej

 

tak, w tej pierwszej.

 

Ilość odsłon: 2480

Komentarze

wrzesień 06, 2007 00:40

przekł. Stanisław Barańczak