Słońce chyliło się ku zachodowi. Gęsta mgła wdzierała się na ulice miasta, 
zaglądała do ciemnych bram, poprzez okna do mieszkań. Szyby 
pokrywała bajecznymi witrażami kropel.
Cichą wędrówkę mgły przerwał nagle szybki stukot. Zza rogu jednej z ulic 
wybiegła zdyszana, młoda dziewczyna. Zrazu nie wzbudziła 
zainteresowania u znudzonej pospolitymi miejskimi widokami mgły, która 
obojętnie przepłynęła obok. Lecz coś tknęło ją, że zawróciła i swymi 
białymi jak mleko ramionami otoczyła dziewczynę. Teraz dopiero 
dostrzegła piękno jej twarzy ukryte za wełnianym szalikiem. Ciemne oczy, 
zgrabny nosek i jasne włosy wzbudziły we mgle zachwyt. Przyzwyczajona 
do oglądania koszy na śmieci, staruszków wygrzewających swe ciała pod 
grubymi pledami, czy dzieci baraszkujących w zakamarkach kamienic, 
doznała szoku pod wpływem urodziwej nieznajomej. Nie zważając na nic 
podążyła za nią aż pod same drzwi mieszkania. Szczęknięcie zamka i 
dziewczyna zniknęła. Mgła chwilę czekała na zewnątrz, lecz po chwili 
stęskniona widoku przecisnęła się przez dziurkę od klucza do środka. W 
przedpokoju leżał na środku, niedbale rzucony płaszczyk i zdjęte 
w pośpiechu buciki. Stamtąd mgła upatrzyła sobie dobrą kryjówkę. 
Mieściła się pod stołem, przy którym siedziała dziewczyna wraz z jakimś 
chłopakiem. Dosłyszała ich rozmowę.
-	Długo kazałaś na siebie czekać. – rzucił chłodno chłopak.
-	Musiałam jeszcze zrobić porządek w ambulatorium. – 
tłumaczyła się dziewczyna, głosem miękkim i dźwięcznym. – Spieszyłam 
się jak mogłam.
Mgła skraplała się pod stołem targana uczuciem zazdrości. Zakochała się 
w dziewczynie od pierwszego wejrzenia. Czuła jak chudnie, ale nic nie było 
w stanie wypłoszyć jej z pod stołu. Pragnienie przebywania w jednym 
pomieszczeniu z osobą kochaną było silniejsze od obawy przed śmiercią.
Leżeli nakryci kołdrą. Chłopak czule gładził włosy dziewczyny, szepcząc jej 
coś do ucha.
-	Muszę Ci coś powiedzieć, Mirek. – rzekła unosząc się. – Byłam 
u lekarza. Stwierdził drugi miesiąc ciąży.
-	Jak to!? – oburzył się chłopak. – Jesteś pewna?
-	Tak, Mirek. Jestem...
-	I może chcesz powiedzieć, że to moje dziecko?
-	Przecież...
-	Zmajstrowałaś je sobie z pierwszym lepszym, a teraz chcesz 
mnie w to wrobić? Nic z tego kochana.
-	Jak możesz. Mirek! – krzyczała zanosząc się od płaczu.
Chłopak zerwał się z łóżka i szybko ubrał. Na pożegnanie trzasnął 
drzwiami.
Mgła wypłynęła spod stołu i swym mokrym wzrokiem przyglądała się 
zapłakanej dziewczynie.
„On cię naprawdę nie kochał. – myślała. – Chciał tylko jednego. Przespać 
się z tobą. Nie jest wart twego uczucia.”
Dziewczyna spojrzała w dół na powoli zamieniającą się w mokrą plamę 
mgłę 
i westchnęła. Wraz z ostatnią kroplą wsiąkającą się w dywan spłynęło 
gorące uczucie mgły do spotkanej przypadkiem dziewczyny. Poświęciła 
swe życie niezauważona, rozpływając się 
w ciepłym porannym powietrzu. Miłość jak i pragnienie miłości zamieniło 
ją w wodę, która 
i tak wyparowała.
Dziewczyna nie spotkała już więcej chłopaka, czując się oszukana przez 
niego jak i przez los. Spotkało ją to samo co biedną nocną mgłę – 
nieodwzajemnione uczucie.
Ilość odsłon: 309

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.