Ciemna nocy niepojęta,

drzewo, co na mrozie pękasz,

pomóżcie mnie, umęczonej

wędrować w dalekie świata strony. O Józefie, ty mnie wspomóż, byśmy doszli gdzie do domu, już ból me ciało przeszywa, a gdzie ja będę rodziła? 

Ani łyżki, ani miski, ani deski do kołyski, ani płatka, ani szmatka, co ja pocznę, biedna matka?

Lisy po śniegu rysują, wilki z boru nawołują, a gdzie ja, samotna w tej drodze Bożego Syna urodzę? Już nie mogę płakać z żalu, już mnie stopy ogniem palą, a to jeszcze taka droga - ani domu, ani ognia.

Ani łyżki, ani miski, ani deski do kołyski, ani płatka, ani szmatka, co ja pocznę, biedna matka?

 

 

 

 

Ilość odsłon: 1077

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.