Spotkałam wiatr

kochałam

rozumiałam cierpienie

ogarniające jego duszę

nagle blask

przejaśniało na horyzoncie

słońce wyszło zza chmur

odeszłam w cień

cisza

wiatr tańczy

wokół mnie

już nie tak samo

jakby inaczej

pustka

dziwnie toczą się dni

bez lekkiego powiewu

ogarniającego smutek

iskrą nadziei

rozpacz

nie słuchając wspomnień

bezszelestnie minął

na ostrym zakręcie

samotność

obojętnie spojrzał

lecz nie zobaczył nikogo

żal

schowałam się w głąb

szarej ulicy

uczucie bezsilności

ogarnęło moje ciało

teraz krzyczę

w bezgwiezdną noc

do mokrej poduszki

że

...że kocham deszcz.

 

20.11.1996.

 

...a przecież miała być na zawsze

Ilość odsłon: 563

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.