Cicho, cicho, nie budźmy śpiącej wody w kotlinie,

 

lekko z wiatrem pląsajmy po przestworów głębinie...

 

Okręcajmy się wstęgą naokoło księżyca,

 

co nam ciała przeźrocze tęczą blasków nasyca,

 

i wchłaniajmy potoków szmer, co toną w jeziorze,

 

i limb szumy powiewne i w smrekowym szept borze,

 

pijmy kwiatów woń rzeźwą, co na zboczach gór kwitną,

 

dźwięczne, barwne i wonne, w głąb wzlatujmy błękitną.

 

Cicho, cicho, nie budźmy śpiącej wody w kotlinie,

 

lekko z wiatrem pląsajmy po przestworów głębinie...

 

Oto gwiazdę, co spada, lećmy chwycić w ramiona,

 

lećmy, lećmy ją żegnać, zanim spadnie i skona;

 

puchem mlecza się bawmy i ćmy błoną przezroczą,

 

i sów pierzem puszystym, co w powietrzu krąg toczą,

 

nietoperza ścigajmy, co po cichu tak leci,

 

jak my same, i w nikłe oplątajmy go sieci,

 

z szczytu na szczyt przerzućmy się jak mosty wiszące,

 

gwiazd promienie przybiją do skał mostów tych końce,

 

a wiatr na nich na chwilę uciszony odpocznie.

 

nim je zerwie i w pląsy znów pogoni nas skocznie...

Ilość odsłon: 4742

Komentarze

luty 07, 2006 13:53

Ten wiersz już jest tu: http://www.poema.art.pl/site/itm_53.html po co powielać?