Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokowana została możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

Ultramaryną oczy błyszczą,

uszy tragicznie postawione,

wąsy wydarte z cebul wąsa,

zębiska ostre.

Wybielone.

Aksamit sierści na wietrze szerokim

kolorem niebios połyskuje,

poduszka, jak odłam ametystu,

barwą wiodącą po niebios bramy,

już inne nie błyszczą, jak jedna szczególna,

a wzrok masz daleki.

Niezapomniany.

Zaraz leniwie przeciągniesz łapą,

postawisz uszy raz jeszcze.

Czemu masz futra smak taki cierpki,

jak winogrono w porze plonu,

choć kolor kusi, to w ustach sucho,

jak gdybyś chciał mnie zmiąć.

Do zgonu.

Przenikasz w moje wnętrze,

uczuciem dziwności, rozpaczy.

Przestań! U Ciebie w żołądku,

na pewno ptak jakiś kołacze…….

 

- już nie śpiewa -

Ilość odsłon: 556

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.