Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokowana została możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

Gdzie jesteś, drzewo mocne i dumne, 
Rozgałęzione, liściami szumne, 
Węzłem korzeni zarosłe w ziemi, 
Drzewo, z którego będę miał trumnę? 
  
Muszę cię poznać, w korę zastukać, 
Po lasach wołać, po borach hukać: 
Gdzieżeś, tajemne drzewo trumienne? 
Twój narzeczony przyszedł cię szukać! 
  
Błądzi strapiony po całym borze, 
Drzewa swojego znaleźć nie może, 
Zaszum mi, zaszum na wieczność naszą, 
Zanim się z tobą do snu ułożę. 
  
Trzeba się przecież umówić wprzódy 
Na owe ciężkie, śmiertelne trudy, 
Gdy nam sądzono po nieskończoność 
Zmieniać się w popiół, w bezpłodne grudy. 
  
Może na tratwach po sinej fali 
Przypłyniesz do mnie z ogromnej dali, 
I wstyd nam będzie wieczny sąsiedzie, 
Żeśmy do śmierci się nie poznali!... 
  
A może rośniesz przed moim domem, 
Co dzień witane a nieznajome, 
I ktoś ci może wyrzezał w korze 
Małe litery, serce wiadome? 
  
Długo, serdecznie gadałbym z tobą, 
Wzruszyłbym wierszem, wymógł żałobą, 
Żebyś rozparło tę ziemię czarną 
I znów zakwitło, na dziwo grobom. 
  
Żebyś mnie w siebie jakoś wszczepiło, 
Wydarło z ziemi ukrytą siłą! 
Coś może złączy nerw jakiś z kłączem 
I zadrzewimy się nad mogiłą! 
  
Może ogromnym westchnieniem z łona 
W górę nas wzniesie ziemia zielona, 
Ziemia jedyna, ziemia rodzima, 
Tym grobem w samo serce zraniona.
Ilość odsłon: 16819

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.