Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokuję możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

 

 

Ciemna nocy niepojęta,

drzewo, co na mrozie pękasz,

pomóżcie mnie, umęczonej

wędrować w dalekie świata strony. O Józefie, ty mnie wspomóż, byśmy doszli gdzie do domu, już ból me ciało przeszywa, a gdzie ja będę rodziła? 

Ani łyżki, ani miski, ani deski do kołyski, ani płatka, ani szmatka, co ja pocznę, biedna matka?

Lisy po śniegu rysują, wilki z boru nawołują, a gdzie ja, samotna w tej drodze Bożego Syna urodzę? Już nie mogę płakać z żalu, już mnie stopy ogniem palą, a to jeszcze taka droga - ani domu, ani ognia.

Ani łyżki, ani miski, ani deski do kołyski, ani płatka, ani szmatka, co ja pocznę, biedna matka?

 

 

 

 

Ilość odsłon: 1392

Komentarze

Nie znaleziono żadnych komentarzy.