Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokuję możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

Wojciech Michalec


Katedra bez Boga


„Na ziemi, co zawsze pod wodą lub śniegiem. Są drogi, po których nikt prawie nie chodzi. Tam wariat się czasem przesunie po niebie...” J. Kaczmarski „Rublow”


Biel i biel i wiatr wyciskający resztki ciepła z kości

Jestem żałosną cząsteczką bytu przyklejoną do pobocza

W niewoli technologii, cywilizacji technicznej z zasadami

Wrytymi w korę mózgową, śmiertelną a nieustępliwą

Wykresy wskazują mi kierunki rozwoju i upadku

Zapominam o głodzie, determinuje się sam, bez wsparcia

Tam jeszcze są doliny i wzgórza beze mnie

Drogi wiodą do nich śmiertelnie długie zakręcone


Klęczę przed katedrą o metalowych ścianach w niemocy

Uniesioną czerwonym lewarem, z nogami w szmatach

Pokryto ją kopułami z wieżą kolektora, wielkimi

Obrotowymi kołami spiętymi pasami transmisji

Wałami synchronizującymi bieg mocy, siłę oddania

Bolą ręce klucze nie dają odpowiedzi, brakuje kompresji

Mieszanki bólu powietrza z fluidem, zassanym do wnętrza

Cylindrycznych stajni gdzie konie mechanicznie połamały

Nogi w kałużach tłustych cieczy o bursztynowej barwie

Bóg się odwrócił, otworzył rosyjską lodówkę, chichocze

Drżę skostniały na mrozie za uralem jest zimniej i cicho

Błękitne niebo i szron na kombinezonie, para z ust zasłania

Śruby, a musi być „sieriożnie*” do bólu by życie wróciło

Silnik żąda poświęceń, ofiary naszych palców i krwi

By ruszyć, wódki chcę, noc będzie zimniejsza, dłuższa


Krztusi się, ale słychać śpiew, klawiaturę i szum wału

Zrobiło się wszędzie blisko, konie rwą do przodu

Bóg niech siedzi za uralem, nie pomógł





„ sieriożnie”- ros. nu ja tiebja pazdrawliaju – tak na siłę na chama na cymes

 

Katedra bez Boga /2 po poprawie/


„Na ziemi, co zawsze pod wodą lub śniegiem. Są drogi, po których nikt prawie nie chodzi. Tam wariat się czasem przesunie po niebie...” J. Kaczmarski „Rublow”


Biel na bieli, wiatr unosi resztki ciepła z kości

Jestem żałosną cząsteczką przyklejoną do pobocza

Zniewalam się tu, technicznie rozmijam z zasadami

Wrytymi w korę mózgową, śmiertelnie a nieustępliwie

Zapominam o głodzie, determinuje się sam, bez wsparcia

Tam jeszcze są doliny i wzgórza beze mnie

Drogi wiodą do nich śmiertelnie długie, zakręcone


Klęczę przed katedrą o metalowych ścianach w niemocy

Uniesioną czerwonym lewarem, z nogami w szmatach

Przykryto ją rzędem kopuł z wieżą kolektora, ma wielkie

Obrotowe koła spięte pasami transmisji

Wałami synchronizującymi bieg mocy, siłę oddania

Bolą ręce, klucze nie dają odpowiedzi, brakuje kompresji

Mieszanki bólu powietrza z fluidem, zassanym do wnętrza

Cylindrycznych stajni gdzie konie mechanicznie połamały

Nogi w kałużach tłustej cieczy o bursztynowej barwie

Bóg się odwrócił, otworzył rosyjską lodówkę, chichocze

Drżę skostniały na mrozie za uralem jest zimniej i cicho

Błękitniej w niebie a szron srebrzy kombinezon, para z ust

Zasłania śruby, a musi być „sieriożnie*” do bólu by życie wróciło

Silnik żąda poświęceń, ofiary naszych palców i krwi

By ruszyć, wódki chcę, noc będzie zimniejsza, dłuższa


Krztusi się, ale słychać śpiewy, klawiaturę i szum wału

Zrobiło się wszędzie blisko, konie rwą do przodu

Bóg niech siedzi za uralem, nie pomógł, katedra jest moja





„ sieriożnie”- ros. nu ja tiebja pazdrawliaju – tak na siłę na chama na cymes


Ilość odsłon: 831

Komentarze

Konto usunięte

2-42-42-42-42-42-4

marzec 05, 2012 01:58

Wojtek, to jeszcze nie jest to, wciąż za dużo rekwizytów i za bardzo trzymasz się "autentycznej mechaniki pojazdów" - ja widziałam ten tekst w szerszej, bardziej uniwersalnej interpretacji, jako poetyckie oddanie "techokracji naszych czasów" i "zaniku boga" oczywiście przez pryzmat peela zmagającego się z sobą, zimą, zepsutą maszyną i egzystencjonalnymi pytaniami, gdzieś za Uralem - czyli prawie na końcu świata. Pamiętaj, że czytelnik nie jest specem od samochodów i pewne detale będą dla niego albo nieczytelne, albo zbyt mnogie. Niemniej nadal uważam, że to materiał na bardzo dobry wiersz. Najlepiej odłóż go na jakiś czas, to przyjdzie samo potem. Pozdrawiam serdecznie i przepraszam za zamieszanie, kk

Konto usunięte

2-42-42-42-42-42-4

marzec 03, 2012 19:56

Obiecałam, że wrócę, więc wracam. Nie twierdzę że moja wersja jest jakaś szczególna czy ostateczna, ale może da Ci trochę do przemyślenia, pozdrawiam serdecznie, kk PS. „Biel w biel - wiatr wyciskający resztki ciepła z kości/enter Jestem żałosną cząsteczką przyklejoną do pobocza/ (bytu niepotrzebne dopowiedzenie) enter W niewoli technokracji z zasadami/ („technologii, cywilizacji technicznej” to trochę masło maślane) enter Wrytymi w korę mózgową, śmiertelnie nieustępliwą/ enter Wykresy wskazują mi kierunki rozwoju/ enter Zapominam o głodzie, determinuję się bez wsparcia/ (bez wsparcia oznacza to samo co sam) enter Tam są jeszcze doliny i wzgórza beze mnie/ enter Drogi wiodą do nich zakręcone/ (koniec strofy) Klęczę przed katedrą o metalowych ścianach/ enter Uniesioną czerwonym lewarem, z nogami w szmatach/ enter Pokryto ją wielkimi wieżami kolektorów/ enter Obrotowymi kołami spiętymi pasami transmisji/ enter synchronizującymi bieg mocy albo siłę opadania//// („wałami” – o jeden rekwizyt za dużo) (koniec strofy) klucze nie dają odpowiedzi, brakuje kompresji/ enter powietrza z fluidem, zassanym do wnętrza//’ enter w cylindrycznej stajni padły konie mechanicznie/ enter w kałużach tłustych cieczy o bursztynowej barwie/ enter Bóg się odwrócił, otworzył rosyjską lodówkę/// (koniec strofy) Drżę skostniały na mrozie - za Uralem jest ciszej/ enter Błękitne niebo i szron na kombinezonie, z ust para/ enter musi być do bólu „sieriożnie*” by życie wróciło / enter silnik żąda krwi – ja by ruszyć wódki/ enter noc będzie dłuższa/ koniec strofy Krztuszę się, ale słychać śpiew klawiszy, wał miarowo szumi/ enter Zrobiło się wszędzie blisko, nogi rwą do przodu/ enter a Bóg siedzi, nie pomógł”

Konto usunięte

2-5

marzec 02, 2012 16:46

Kiedyś człowiek był kowalem, dziś bliźniakiem komputera w swojej specjalności. Jest kilofem, łopatą, lewarem i jeszcze chce być piórem, pędzlem, płytą i starą kataryną. ładnie to opisałeś. Pozdrawiam miło

Konto usunięte

2-42-42-42-42-42-4

marzec 01, 2012 20:16

tekst jest ciekawy, ale brakuje w nim oddechu, wrócę z propozycją...

Konto usunięte

2-5

marzec 01, 2012 15:54

Jak dla mnie za duzo tutaj "meskiej" terminologii, technicznych profesjonalizmow. Troche mi sie nasuwa "stachanowszczyzna". Silniki, cylindry, metale itp. Obiecywalam sobie duzo po przeczytaniu pierwszej strofy, ktora mnie "wzięła", ale dalej mnie zmeczylo, chociaz znalazlam kilka ciekawych wersow. No i nie wiem co to "sierioznie" -pazdrawliat po ros. zyczy wszystkiego najlepszego, gratulowac. Gubie sie po prostu w tym wierszu, Wojtek. Ale wroce tu, bo moze czytam nieuwaznie.

marzec 01, 2012 12:43

Mam takie same odczucia jak Sue :) Dobra forma i treść :) Pozdrawiam :)))

marzec 01, 2012 11:13

...podoba mi się puenta i sam temat-metafizyka urządzeń mechanicznych i samochodowych (przepraszam,nie znam się na tym kompletnie!)...ale trochę tu za dużo "żelastwa",a za mało refleksji...stąd jawi się obraz wkurzonego człowieka któremu spierniczył się na pustej drodze samochód i marznie...pozdrawiam ciepło! ;)

marzec 01, 2012 08:21

Miło czytać u Ciebie słabość do motoryzacji... kopułki, kolektory, synchronizatory, klawiatura i szumiący wał... Dla mnie za długie jakoś, ale puenta daje radę i wynagradza.

marzec 01, 2012 00:35

xlax - tak olej czym lepszy tym czarniejszy gdy jest biały lub żółty znaczy że nie rozpuszcza nagarów - ale od początku do końca możemy mówić o barwie bursztynu naturalnego od kremowej po brunatną. "Zrobiło się wszędzie blisko, konie rwą do przodu " to nie Wysocki bo u niego konie wyrywają po horyzont - ok zależy kto tłumaczył i co? w oryginale często wymowa jest inna. Można co najwyżej mówić o skojarzeniu, wiersz bardziej kłania się rosyjskim futurystą, kultowi maszyny ale jest lirycznie umiejscowiony Rublowem Kaczmarskiego i dzieje się w mistyce zimy. Odniesienia bardziej do zimy ze wschodu od uralu - wyż rosyjski. Dzięki

Konto usunięte

2-52-5

luty 29, 2012 23:35

'Zrobiło się wszędzie blisko, konie rwą do przodu '... tylko to, no ale to przeciez Wysocki :) xiaze