Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokowana została możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

przyjechał do mnie Castro

zaparkował przed domem

wojskowym gazikiem

upstrzonym rdzawym błotem

 

wpierw wypłynęła broda

lniany dywan pełen kurzu

zaschnięte krople krwi

wplątany kosmyk  Che  

 

pokazał wyschnięte gardło

padł rozkaz odnośnie gorzały

na maskę sypał ścieżki

koki podarek od Maradony

 

po rum ruszyliśmy do Czech

na pasach rozjechana staruszka

rewolucja wymaga ofiar

zamknął w pudełku cygar 

moje sumienie

 

w Bieszczadach

zorganizowaliśmy armię

z ukrywających się w  gończych listach

utracjuszy samobójców i schizofreników

 

wieczorami śpiewaliśmy Stachurę

kapał trzcinowy cukier pijani

snajperzy strzelali w stronę Ukrainy

bełkocząc o nowym porządku świata

 

nasza rewolucja trwała tydzień

przegraliśmy jak zwykle

wróciłem skruszony

do domu i żony

Ilość odsłon: 481

Komentarze

sierpień 02, 2014 18:54

W każdym razie ciekawa historia jest :))) Pozdrawiam.

sierpień 02, 2014 15:15

poprawiłem zgodnie z sugestiami

sierpień 02, 2014 15:12

dziękuję:) za czytania i opinie
pozdrawiam

sierpień 02, 2014 12:05

No, i jest inaczej niż pisałam pod czereśnią;)

Podoba mi się mocne obrazowanie, wylewająca się broda jak brudny dywan, pełen okruszków ...przeszłości.
Może wrzuciłabym "moje" do następnego wersu.

Ale niezła jazda.
Nie wiem skąd Maradona, ale myślę, że skoro nie zaczęłam zadawać tego pytania od Castro, to już nie powinnam;)

Pozdrawiam:)

sierpień 02, 2014 11:48

Straszny tekst. Trudno jest zrozumiec Twój fenomen. Czasem masz dobre wiersze a zaraz potem takie cos jak to. Wpierw wypłynęła broda nie do przyjęcia. Che quevara nie do przyjęcia. Gorzała to samo i jeszcze mieszasz Maradonę. Potem jest tylko tragicznie. Wybacz. No i owe łono!

sierpień 02, 2014 11:42

dobre :)

sierpień 02, 2014 10:38

Fajnie się z Tobą podróżuje:). dałabym samo Che bez guevary. Pozdrawiam:)

sierpień 02, 2014 10:21

Bardzo dobry wiersz, tylko wykreśl to na S, bo to bez sensu. Pozdrawiam!