Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokowana została możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

przylądek  chodnika wypuszczony w zatokę  ronda

niezły jazzowy kawałek zanika w warkocie przejeżdżających  profanów

w przydrożnej mesie  filiżanka z lavazzą opodal lądowanie żuczka z malunkiem królika na plecach

słońce dziś gościem czasem wiatr wylewa zimno budzący się szpik płodzi gorącą krew

młode dziewczyny zawsze niosą lato ciągle zapominam że to czyjeś córki

odbieram  swoją z figloraju zdziwiony słyszę jak głośno mówi do widzenia i dziękuję 

Ilość odsłon: 621

Komentarze

sierpień 24, 2014 17:43

dziękuję
pozdrawiam

Konto usunięte

2-52-5

sierpień 24, 2014 09:50

Bardzo dobre i fajne... Pozdrawiam :)

sierpień 24, 2014 06:58

serdecznie dziękuję
pozdrawiam

Konto usunięte

2-42-4

sierpień 24, 2014 00:18

ostatnie 3 wersy dla mnie :)). Pozdrawiam

Konto usunięte

2-42-42-42-42-42-4

sierpień 23, 2014 22:53

ciekawa widokówka :) pozdrawiam :)

sierpień 23, 2014 18:00

ok. poprawię dziękuję
pozdrawiam

Konto usunięte

2-42-42-4

sierpień 23, 2014 16:48

Warto było tu wpaść na wiersz. Juz pisalam, ze lubię te tamatykę. Morze, tak. Bardzo fajnie oddałes nadmorską atmosfere. Jedno ale. W 5tym wersie "się" prawie obok "się" i słychać to wyraźniej gdy czyta się na głos. Przeczytalam z przyjemnoscia. Dobrego dnia:)

sierpień 23, 2014 16:22

Masz fajne wizje - mnie się taki nie objawił;)

sierpień 23, 2014 15:47

był na skrzydłach

sierpień 23, 2014 13:01

pewnie z kapelusza:))