gdy spacerowałem po polu

(dopiero później domyśliłem się że Elizejskim)

wszystko pływało w świetle

które było wiekuistym

 

drzewa zawieszone na trawach

zielonych przez rozszczepienie światła

a światło grało ciszę

ktoś wyłączył czas

 

pies jak to pies

przelazł na drugą stronę

zlizywał z rozciętej brody

(nie czułem bólu) krew

i ziajał życiodajnym oddechem

duchy mówiły coś o kręgosłupie

budząc mnie ze sztucznego snu

 

teraz patrzę na psa śpiącego w fotelu

siwy pysk zamienia się w twarz

z trudem otwiera oczy

z napisaną w nich prośbą

odejdę a ty zostań

nie zamykaj jeszcze świata

 

 

Ilość odsłon: 903

Komentarze

listopad 04, 2016 13:20

:(

sierpień 28, 2016 14:44

Dzięki Gosiu za polecenie.
Świetny.

sierpień 28, 2016 14:19

Ja spaceruję po polu mokotowskim, też głupotki przychodzą do głowy.

sierpień 28, 2016 14:08

Krótko żył ale coś po sobie pozostawił.

sierpień 28, 2016 02:07

Warto tu wracać i czerpać z tego wiersza
To jest żywe źródło

sierpień 27, 2016 22:00

Jakze teraz, gdy Michała juz nie ma na świecie, czyta sie ten wiersz jak i inne jego wiersze, zupelnie inaczej. Teraz widac, co w jego duszy sie działo. Szkoda, ze nie dostrzeglismy tego wtedy..

sierpień 27, 2016 21:35

Bardzo ładny, ostatni wers zbędny.

sierpień 27, 2016 21:24

Polecam, bardzo go lubię

maj 04, 2015 06:55

Wracam

październik 09, 2014 20:43

bardzo przemawia do wyobraźni i bardzo wzrusza...