Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokuję możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

julia z miasta nad wisłą co kocha wariata z drugiego końca  

świata nie widzianego nigdy na własne oczy czeka w swojej baszcie  

na znalazcę zatopiona w marzeniach i słodkich fotografiach  

których tak naprawdę nikt uczciwy jeszcze nie zrobił  

ot taka karma   

brzmi zza drzwi jak joy division w czasie przerwy na spóźniony lunch  

swoją tęsknotę wyśpiewuje białym głosem uważnie czytając w necie  

komentarze a tablica ogłoszeń w lokalnym domu kultury też cierpi  

na brak rozsądnych anonsów choć kolejne urodziny za pasem  

  

podobno czas nie zając lecz pannie w czerni nawet kot nie zamruczał sto lat   

za to cisza zatliła się niespokojnie wypychała tylną kieszeń jej obcisłych spodni  

gotowa natychmiast oddzwonić  

w tym czasie moje uczucia ukryły się w ciężko doświadczonym notesie  

by wkrótce zagościć na dłużej w laptopie i w wibrującej ostrzegawczo komórce   

  

bo gdy zapada zmrok słysząc she lost control nadal nie jestem sobą  

odbiorę później na szczęście ktoś przede mną nie domknął bramy  

pobiegnę schodami by nie utknąć w windzie na dłużej  

  

doktorze na dźwięk syren od nowa raz za razem pokonuję piętro za piętrem   

julia w ślad za zatrutym jabłkiem osunęła się na podłogę bez wdzięku  

a ja wciąż nie znam właściwego zaklęcia by uchronić przed sobą niewinność  

  

Ilość odsłon: 444

Komentarze

czerwiec 11, 2015 22:26

przyznam że oberwałam z lekka - oszołomiona jestem. żeby nie powiedzieć - jak to zwykle u Ciebie.
supcio, pozdrawiam

maj 19, 2015 18:25

Poprzednicy napisali już wszystko węc powiem tylko że mi się podoba a szczególnie końcówka, pozdrawiam;)

Konto usunięte

2-42-42-4

maj 19, 2015 12:38

ładny wiersz, ale jak dla mnie momentami zbyt przegadany i dopowiedziany, myślę że lepiej by funkcjonował bez drugiej strofy, albo gdyby ją okroić z oczywistości , ale to i tak bardzo ciekawy wiersz, ostatnia strofa najlepsza ( : Pozdrawiam

maj 19, 2015 12:37

... bo cipowaty jakiś, czy ciapowaty ?
;-)

Mój smartfon... ten, to głupieje chwilami niemożebnie, aż cytować hadko.

maj 19, 2015 12:31

...świetny...dodatkowy plus za joy division..
..tekst gęsty, znajduję w nim sporo bajkowych i literackich tropów, jakbym czytała nową baśń...
..jest i ironia...
..przeszkadza mi tylko mała czcionka, więc byłoby fajnie gdybyś następnym razem miał na uwadze moją ślepotę :)...

...bez zaskoczenia - dodaję wiersz do cip...

maj 19, 2015 12:31

Czytelnik zaskoczony bywa zadowolony
czasem wręcz wstrząśnięty ponad miarę
Na pewno każdy mój wers jest przemyślany
i jeśli nawet nie do końca czytelny, to na pewno są jeszcze tylne drzwi na ogródek.

maj 19, 2015 03:10

Wiersze żyje swoim życiem jak jest albo bardzo dobry, albo bardzo denny. Średniaki nie mają szans - umierają zaraz po wykluciu :)

Powoli oswajam się z Tobą w takiej poetyce (pierwsze przeczytanie nieco mną wstrząsnęło, przywykłam do czego innego... Ale to jest dobre, tak zaskoczyć czytelnika XD

Pozdrawiam

maj 19, 2015 01:36

O imieniu nie pomyślałem. To tylko potwierdza moje spostrzeżenia, że opublikowany wiersz żyje na swój sposób. Poza tym nie znam na tyle tragicznego Romeo, by go opisać :-)

maj 19, 2015 01:28

Milost,
figura błazna, czarownicy, Julii... taka figura :) Postać kultowa...

Chodzi o to, że w jednej kobiecie Julia i śpiąca królewna, to dla mnie za dużo. Ale to dla mnie.
Może jestem zbyt wymagająca w stosunku do Ciebie (czyt, Twoich tekstów) i marudzę... Bo ten tekst na tle całej poemy wypada bardzo dobrze. (Ale ja tak nigdy nie podchodzę do tekstów, tym bardziej Twoich, które są ponad poziomem )

Pozdrawiam

maj 18, 2015 21:50

Helena: na zdrowie. Florian czujny: Ian cierpiał na padaczkę. Monitory zwłaszcza starszej generacji i źle skalibrowane mogły wywoływać ataki.
Marek blisko: Przecież zając to kot.