Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokowana została możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

mój dom przerobiono na myjnię

czekam na dźwięk szarpanych strun

dziś popłynęłam starym chodnikiem

uniósł się zapach palonych skrętów

 

kiedy bezimienna spytała o peron

kolorowa sukienka wchłonęła starość

ukrytą pod odrapaną farbą

za oknem migają kolejki wietrzejące jak jej naftalina

 

mieszkam za morzem czerwonych świateł

latami budziły mnie pociągi

kiedyś ich dźwięk nie pozwalał zasnąć

teraz zamienia powieki w małże

 

lubię powroty do nieistniejących miejsc

gdzie z dzbana bez ucha

rozlewam przeszłość bez przyszłości

kołysząc się w teraźniejszości nasłuchuję

 

pospiesznych które odjeżdżają bez pasażerów

Ilość odsłon: 930

Komentarze

lipiec 29, 2015 02:33

A mnie się podoba końcówka. Jest bardzo mądra. Mówi o życiu w teraźniejszości - jedynym prawdziwym, niezamkniętym, nieograniczonym przez myśli o przyszłości ani przeszłości. Jest jak być tu i teraz.
Refleksyjny tekst. Pokazuje moment, kiedy jest się świadomym tego, co się dzieje dookoła. Widzi się, jak się wszystko zmienia.
Dostrzegam przeplatanka czasów. - popłynęłam, uniósł... mieszkam, budziły mnie...
ale może to celowy zabieg ?

lipiec 01, 2015 17:45

cześć, chyba spróbowałbym ten fragment napisać inaczej:
'latami budziły mnie pociągi
kiedyś ich dźwięk nie pozwalał zasnąć'
Dwa razy piszesz o tym samym, poza tym oba fakty jakby się wykluczały. Do dopieszczenia :)
Pozdrawiam

lipiec 01, 2015 17:34

Dużo tu przewrotności choćby sam tytuł, czy np. "powroty do nieistniejących miejsc" ale to nie zarzut, jestem na tak.
Pozdrawiam:)

czerwiec 28, 2015 16:05

cały tekst ciekawy, świeży i zaskakujący. Obrazowanie nieźle kopie.

Oprócz:

"lubię powroty do nieistniejących miejsc

gdzie z dzbana bez ucha

rozlewam przeszłość bez przyszłości

kołysząc się w teraźniejszości nasłuchuję



pospiesznych które odjeżdżają bez pasażerów"


Końcówka tak banalna, że odniosłam wrażenie, czytając, że autorce zaczął się kończyć atrament w piórze, więc dopisała tę zwrotkę i puentę w pośpiechu...

Pozdrawiam

czerwiec 28, 2015 16:03

Dobry wiersz. Może niektóre linijki można by przerobić ale już nie będę drobiazgowy :)

Konto usunięte

2-42-42-4

czerwiec 28, 2015 15:29

witaj Paulino, jakoś ominąłem ten tekst, ale udało mi się go wygrzebać, dobry, fajnie się czyta no i ciekawe obrazowanie, zastanawiam się , czy podkreślenie teraźniejszości jest istotne , rozumiem twój zamysł, ale nie wiem, czy to trochę nie psuje końcówki . Pozdrawiam serdecznie ( :

czerwiec 15, 2015 07:50

"mieszkam za morzem czerwonych świateł
od lat budzą mnie pociągi
kiedyś ich dźwięk nie pozwalał zasnąć
teraz zamienia powieki w małże" - tutaj jest jakaś nieścisłość. Piszesz, że od lat budzą cię pociągi, więc dalej powinny budzić, a nie zmieniać powieki w małże. Rozumiem, że chciałaś podkreślić przyzwyczajenie się do stukotu.... ale to się nie klei... chociaż sama metaforyka mi się podoba, ale niestety brak spójności w tekście.

Pozdrawiam. :)

czerwiec 15, 2015 00:02

tajger - dziękuję za tak obszerny komentarz :) właśnie dzięki takim uwagom chce mi się poprawiać swoje wiersze - konkretnie i bez ogródek. Cieszę się, że coś się spodobało. Przeczytałam to co napisałeś o drugiej strofie kilka razy i postanowiłam coś zmienić. Odrobinę przerobiłam też zakończenie. Pozdrawiam :)

czerwiec 14, 2015 23:40

pierwsza ma fajne zajawki, ale brzmi sztucznie i zbyt 'poprawnie'. zabrałbym to wrażenie, poszarpał trochę.
druga już na 'jakaś' wywraca się na progu. motyw quo vadis tylko przetrącił jej kark.
trzecia jest wyszyta na miarę, ale wkradła się podwójna spacja. ale tak poza tym całkiem nietuzinkowo i niebanalnie.
czwarta jest ziewna i nostalgiczna, ale ma dobre tempo i nonaszlancję. trochę miejscami wbija mi się skojarzenie z odkrojoną górną częscią czaszki, ale to może być tylko jakaś moja naleciałość.
dopowiedzenie jednowersowe przy tak symetrycznej formie jest jak wyłożenie się na lodowisku. typowo kobiecy zabieg, puszczanie komety końcem szeptu. czyli właściwie czego? mam wrażenie, że to tylko zastąpienie ciszy większa liczbą słów.
najbardziej trzecia :)
pozdrawiam :)