Już nie nasłuchuję twych kroków gdy wracałeś
 z nocnej zmiany a ja odstępowałam ci
 cieplutkie miejsce w łóżku

 Już nie szukam cię w każdym mijanym czarnym
 aucie by pojechać razem do domku za miastem
 i kochać się tam szaleńczo

 Już nie tęsknię nie sprawdzam nerwowo 
 wiadomości w telefonie
 już nawet cię nie przeklinam

 Tylko mrozem oddycham i ogniki
 w mych oczach stały się lodowate

 Tylko serce opancerzone profilaktycznie
 odbija każdy promyk deklarowanych uczuć

 Tylko budzona co noc krzykiem samotności
 instynktownie przybieram embrionalną pozycję
 namiastkę poczucia bezpieczeństwa

 Tylko ciągle gorzko i zimno
Ilość odsłon: 638

Komentarze

luty 15, 2016 17:10

Na antywalentynkę w sam raz, odbieram ozytywnie.
Pozdrawiam :)

Konto usunięte

2-32-32-3

luty 15, 2016 14:57

Jakoś nie,
do mnie nie trafia, terapeutyczne pitu pitu,
forma, którą każdy zna i przeterminowana treść..

pzdr.

luty 15, 2016 12:04

Przepraszam , ze czynię to dopiero dzisiaj ale stwierdziłam ,że wiersz nadaje się na antywalentynkę.Jeśli można to proszę o dołączenie go do konkursu.Pozdrawiam:)

luty 13, 2016 19:38

Odwieczny temat... Ale ciekawa interpretacja emocji. Pozdrawiam:)

luty 13, 2016 15:21

Dziwna, używaj, aż dorośniesz :)

luty 13, 2016 11:02

Dzięki Niejański:)Co mam zrobić że kocham wyrzucane w kąt dopełniaczówki i nie zdradzę ich...chyba.Pozdrawiam:)

luty 13, 2016 10:54

:) niech trwa i pisze, jeno nie używać pojęć typu:
- promyk deklarowanych uczuć
- krzyk samotności
A będzie dobrze :) Pozdrawiam

luty 13, 2016 10:48

Wankanie miło mi że na plus:)
Joanno dzięki za pozytywny odbiór:)
eLKO dzięki za wnikliwy komentarz.Co do synapsów to walczą w samoobronie,co do fibryli to miofibryle otoczyły się pancerzem a neutrofibryle się rozwścieczyły.Dzięki temu mogła przetrwać bohaterka wiersza.
Pozdrawiam:)

luty 13, 2016 01:06

Nie nasłuchuję, gdyż nie wraca i zimno. Czarne punto, kochać hurtem i nakochać się na przyszłość. Mózg nie gromadzi emocji jak wątroba toksyn i witamin D3 oraz B12. Neuroprzekaźniki spalają się w nerwach, pękają szybko, umykając z sygnałem w telefonie. Synapsy zamierają, zamrażają się w stanach zapalnych, zaczyna żarzyć się smolisty płomień. Serce coraz wolniej bije, drętwieją karminowe fibryle, sino malują się skrzepami jakby ołowianym pancerzem. Czasem się chce wierzyć w reinkarnację, żeby dobrać na nowo smaki własne, nie zaś kończyć jak aluminiowe formy z niedopieczonym ciastem.

luty 12, 2016 23:07

Nie mogę powiedzieć nie, ponieważ wiersz trafia i dusi,
pozytywnie

Pozdrawiam