Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokowana została możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz



oprowadzam cię po moich pacierzach

wsiąkam tobą w każdą szpaltę zmiętego wczoraj

cień mi strzępiasty się staje

chwiejny cichobrzmiący

bezprzykładnie nagi

pod gzymsem lekkiego uniesienia brwi

zwijam słowa motkuję

upycham w nieznośnie damskiej torebce

gdzie pióro rozłączone ze skuwką niemo broczy

zieloność zostawiając na dnie

niczym pożar

Ilość odsłon: 810

Komentarze

luty 23, 2016 23:20

Helmut, cieszę się z Twojego powrotu i z tła...
A pożar, widzę, przekonał.

Spróbuję ;)

Dziękuję i pozdrawiam

Alga

luty 23, 2016 22:55

...teraz gdy patrzę, jak to "...pióro rozłączone za skuwką, niemo broczy..." to w tle mi gra; "Na moście w Avignon" ..."..i pachnie zielony dym...;)) Jest dobrze;)

Algo rozbujaj ten pożar! Do następnego wiersza!

Pozdrawiam pięknie!

luty 17, 2016 12:52

ZZdzichu - dzięki za zafajnowanie ;)

Contigo - cieszę się, że maceracja raczej pozytywna. Przemyślę twoje sugestie.

Leno - może i nie jest ;) dzięki, ze wróciłaś interaktywnie ;)

Gośko - motkować to nawijać na motek, szpulkę, tak mi wpadło do głowy, bez sprawdzania, czy istnieje, spodobało mi się.

Dziwna - raczej nie będę tego kwestionować ;)

Dziękuję Wam za czytanie i pozostawione wrażenia ;)

Pozdrawiam

luty 17, 2016 11:39

Mnie się bardzo podoba.Pozdr:)

luty 17, 2016 11:23

"zwijam słowa motkuję" - jako kobieta kiedys robiaca na drutach zapytuję czym różni się zwijanie od motkowanie; do tej pory nie znałam takiego słowa, ale skoro jest rzeczownik to może być także czasownik. Anglicy poszli dalej "water" znaczy zarówno woda jak i podlewać, a może też lać wodę, tego nie wiem na stówę... pozdróweczka:))

luty 17, 2016 10:56

Słuchajcie, wprawdzie nie wycofuję się ze swojego zdania, ale rozumiem, że to może być kwestia gustu. Jeśli inni dobrze odbierają ten wiersz, i do tego są to mężczyźni, może nie jest tak źle jak to opisałam. :)
Ja wolę więcej konkretów w wierszu.

Pozdrawiam

luty 17, 2016 10:44

Podoba mi się. Jest co prawda - jak zauważyła Lena - nieco "pasmanteryjnie", ale ma to swój urok, no i przecież to nie jest główny temat wiersza, a jedynie rekwizyty. Ja tu odnajduję tęsknotę, delikatny erotyzm i ciekawe w większości metafory (w większości, bo nie do końca przekonuje mnie "szpalta zmiętego wczoraj" i "gzyms uniesienia brwi").
Jest za to fajna, antywalentynkowo zielona puenta, no i pomysłowy tytuł.
Ogólnie - jest cool ;-)

Pozdrawiam!

luty 16, 2016 23:58

Nie jest źle, fajne metafory na tak.
Pozdrawiam

luty 16, 2016 23:34

Point - what have I done... ;)
Niezmiernie miłe słowa, aż trudno uwierzyć, że to odbiór męski ;)

Zastanowię się nad Twoimi uwagami.
Dziękuję za czytanie i zapis wrażeń.

Pozdrawiam :)

luty 16, 2016 13:03

To jeden z Twoich najlepszych. W każdym wersie jest nastrój i odkrywanie dla widza kobiecego świata!

Fraza ze strzępiastym cieniem z najwyższej półki.
Połączenie tytułu z zieloną pointą to świetne ominięcie sztampy zgranej czerwieni i płomienia z jednoczesnym zawieszeniem narracji pod filuternie uniesionym gzymsem brwi.

Najważniejsze jest to, że podążając za Autorką widzi się bardzo dokładnie obrazowane stany. Emocje przychodzą same, a raczej wsączane są w ucho i oko czytelnika. To rzadka umiejętność.

Jedynie słowo-znaczenie z którym bym się pożegnał to "motkuję" - zbyt blisko "matkuję" i moherowych konotacji i druga uwaga - chyba na granicy pompatyczności "broczenie".

I... tak na koniec - chyba każdy chciałby by być tym podmiotem domyślnym ;)