Robert Lowell:
„Piekło? Ja sam jestem piekłem;
nie ma wokół nikogo”

 

na szkle ostatnio pojawiły się pęknięcia, wszystkie rysy w twarzy.

coraz głębiej muszę zaglądać w matową przestrzeń, by dostrzec

cokolwiek. to wszystko przypomina zamulony, martwy, staw.

odrobina srebra, cienka do granic ułudy, dyktuje warunki ciszy. wieczornej

spowiedzi oczu już nie ufam. kosmyki włosów są zbyt delikatne by zapytać

gdzie się zapodziały. światło nie potrafi walczyć z uporczywie twardą taflą,

to wina starego, sodowego szkła. latami spływa w dół jak wiosenna rzeka,

zamazuje odbicia, znika za horyzontem, zabiera nas w srebrzystą podróż,

rozpuszcza za nami czas. biegnę coraz prędzej. już wiem, nie zdążę.

Ilość odsłon: 319

Komentarze

marzec 17, 2016 19:20

Czyżby Alga dokonała autocenzury?

marzec 17, 2016 17:14

Bardzo fajne.

marzec 16, 2016 13:53

Treść komentarza została usunięta przez redakcję serwisu.

marzec 16, 2016 11:24

Dla mnie jest wiersz.