Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokuję możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz


I potem 

przyjechaliśmy wczesną wiosną. wyludniona wioska 
czekała z otwartymi ramionami stracha na wróble. wyglądał 
jak duch, którego nie chciało niebo ani piekło. 
to, czego pilnował rosło 
karmione lękiem, prochem i białkiem 
dlatego nikt nie pozbierał jabłek, nie chciał 
wiśni. zgniły razem z żołnierzami z czterdziestego czwartego 

w nowym ubraniu musiał poczuć się ważny, wtedy 
gdy matka mówiła: nie zmarnuje się już 
żaden owoc 

pewnie nigdy nie odgadł dlaczego 
zostawia go w sadzie na zimę, okrywa 
dodatkowym swetrem. 


II przedtem 

gdy nie było już domu, matka dziękowała 
wszystkim świętym, że cudem udało się zabrać 

smacznie śpiące niemowlę z drewnianej kołyski 
i za to gołe niebo, i że pod nim wszyscy 

przy litewskiej granicy spłonął strach w ogrodzie. 
józek miał furażerkę. w lesie moc poziomek 

które do starej czapki rwaliśmy przejęci 
by ludzkiemu niemcowi sprzedać za cukierki. 

lecz zimą przyszli inni. józek za chochołem 
ukrył się, gdy strzelali. nie wiem - od poziomek 

co wsiąkły w furażerkę, czy od krwi dziecięcej 
splamiło śnieg i słomę przy chocholim sercu. 


III zawsze 

w krajobraz powtykane strachy i chochoły 
jedne giną przed zimą, inne zmartwychwstają 
i zmartwychwstaje cisza, i anioł zraniony 
gdy śnieg maluje pola na biało, na biało 
nie umiem go przekrzyczeć 

kiedy otulam róże grubą warstwą słomy 
wyostrzają się rysy, przed oczami stoją 
chłopiec w za dużej czapce, matka z ocalonym 
dzieckiem na rękach. ogień. czerwono, czerwono 
noc chochoły kołysze.



*ze wspomnień Genowefy M.
Ilość odsłon: 763

Komentarze

październik 27, 2016 15:34

O mój Boże Niejasny!
Piękne.
Już przestaję Ci kadzić. Poczytam sobie tylko...
Pozdrawiam.

wrzesień 30, 2016 08:44

I ja odkryłam go dla siebie, i nie ukrywam, że mnie zachwycił.
Dziękuję za ten wiersz i pozdrawiam

wrzesień 29, 2016 18:10

Trochę mnie nie było...a tu tyle się działo pod moim wierszem :) Wszystkim serdecznie dziękuję, za czytanie, za zostawione słowa - bardzo cieszy taki odbiór.
Dziękuję również za uwagi - poprawię jeszcze tę interpunkcję i zastanowię się nad proponowaną wersyfikacją :)
Pozdrawiam wszystkich ciepło

wrzesień 14, 2016 13:56

Prawda!

Przepraszam Doroto...

wrzesień 14, 2016 13:55

"Ludzie piszą wiersze, bo listonosz jedzie, nie dokazuj, miła nie dokazuj, przecież nie jest z ciebie znowu taki cud, ludzie piszą wiersze bo listonosz jedzie "

wrzesień 14, 2016 13:51

Ludzie!!! piszcie wiersze!

wrzesień 14, 2016 13:46

Niejanski, "dokopać"? Na poemie obcuję z inną osobą tylko poprzez pryzmat jego tekstów i komentarzy ...jeśli jedno i drugie w jego wykonaniu jest katastrofalne, to co ja mam myśleć?
Może masz i rację, może nie wyprowadzać człowieka z błędu. Niech się ośmiesza...

wrzesień 14, 2016 12:30

Saminie, czy przy twoich tekstach ktos szuka kontrastu?. POV na ten przykład porównał wiersz Doroty z wierszami Herberta. Czujesz różnicę. Ty szukasz miejsca w przestrzeni poemowej na to, by dokopac ZZdzichowi. Masz misję? Może zaczniemy kontrastować Twoje pisanie? "Róbta co chceta" to najgorsza z mozliwych opcji, bo nie bierze po0d uwage drugiego człowieka. Tak, mnie kontakt z człowiekiem ciągle jeszcze ubogaca, jeśli Ciebie juz nie, to przykro mi i żal.

wrzesień 14, 2016 12:23

Pan niejanski obrońca uciśnionych, co za żenada

wrzesień 14, 2016 12:20

... a to Polska właśnie...