Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokuję możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

nie boli nic siedzisz wewnątrz pustej butelki
nie martwi cię spalanie tlenu tylko gładkie ścianki
brak oparcia tłumaczysz zbyt grubym szkłem ekranu
całowanego codziennie zmyślnymi palcami


serce krew czy oddech wiesz że nie wystarczą
prośby wymieniasz na okrągłe paciorki waluty
zapominasz podnieść oczy a wszystko rezonuje 
jakbyś nosił w sobie olbrzymią membranę


i ten zapach spod wilgotnej płyty
boisz się brać siebie w ręce
więc uprawiasz handel wymienny
oto rezygnuję dziś z grzechu


bardziej nie boli już nic 
bo nie wierzysz
że miałoby sens
pożegnanie o tej porze dnia

Ilość odsłon: 340

Komentarze

grudzień 06, 2016 14:52

Janusz - pusta dla podkreślenia, ze chodzi o ograniczenie, wytłumienie, bez skojarzeń z domniemaną treścią butelki ;) Cieszą Twoje powroty.

Dzięki i Tobie, Leszku, ja lubię na manowce ;)

Małgosiu - Za tak dziękuję :)

Pozdrawiam, dziękując za czytanie i zapis wrażeń.

Konto usunięte

2-42-4

listopad 28, 2016 20:46

Na tak ... : ))

listopad 28, 2016 20:31

Rzeczywiście jak nic nie boli to nie żyjesz, koniec tej dzierżawy uprawianej ileś tam lat.
Wiersz jako całość nie jest łatwy w odbiorze, wersyfikacja go nie ułatwia, niektóre sformułowania też prowadzą na manowce, można tu jeszcze coś zmienić, choć w sumie nie jest źle.
Pozdrawiam

listopad 28, 2016 20:06

przepraszam nie dopisalem dotyczy sie 2 strofy po spalanie tlenu czyli ......pelno czegos

listopad 28, 2016 19:55

nie boli nic siedzisz wewnątrz butelki
nie martwi cię spalanie tlenu tylko gładkie ścianki.....pustej... to jest zbedne pomysl skoro siedzi w srodku to nawet moze to byc nasz dom azyl cichy kat wiec prosze powiedz czemu ( pelnej)...dziekuje janusz

listopad 28, 2016 19:45

...Janusz... nie słyszę, gdzie skrzypi, a że jak latawiec, to rozumiem swobodnie? ;)

Marku - butelka pusta, to ważne, że bez cieczy, osadów.
Kolejny argument pominę - nie komentuję seksistowskich żartów, które jednak prowadzą do wniosku, że czytelnik może być tylko...męski.:XD
Co do skojarzeń - każdy ma swój własny filtr, ja się w Twoim też nie odnajduję, nie Czarny Ląd to. Zastanawiam się, czemu membrana użyta w kontekście rezonowania pojawia się u Ciebie jako zarzut w kontekście innym - pompki paliwowej. Naprawdę argumentem jest: :piszesz czarne, a ja widziałem białe"? Nie porównujmy bajek, z Przewoźnikiem też się robi interesy...
Pierwotnie wers ostatni brzmiał: "pożegnanie o tej porze życia", ale obawiam się, że to argument z zupełnie innej bajki ;)
Nie muszę, Ciebie, Marku, przekonać. Cenię natomiast rzeczowe argumenty czy wątpliwości czytelnika.
Dziękuję za podzielenie się wrażeniami z moich...pism ;)

Pozdrawiam, dziękując za czytanie :)

listopad 23, 2016 10:03

Oczywiście, Ana, że ten malutki to a propos awataru ;-)
Co do wiersza, to uściślę swoją opinię: nie jest na tyle komunikatywny, by coś z tego mieć, a chciałbym...
Ja jako umysł 'ściśnięty' potrzebuję związku przyczynowo-skutkowego treści, lub chociażby przejawów logiki. Już pierwszy wers daje ciała, bo 'jeśli siedzisz wewnątrz butelki, to nie jest ona pusta'...
W pierwszej strofoidzie pojawia się nagle "ekran" i czytelnik głupieje (może tylko męski, bo kobietom wszystko jedno: i to szkło, i to szkło... chociaż współczesne ekrany są z ciekłych kryształów!). A więc rzucasz nagle rekwizyty jak kłody pod nogi czytelnika. I tak: paciorki waluty (skojarzenie z Czarnym Lądem), membrana (dlaczego właśnie ta część przestarzałej pompki paliwowej?!), wilgotna płyta (a ja widziałem całkiem suche płyty nagrobkowe), handel wymienny (pojęcie z innej bajki niż cmentarz, a już grzech i "rezygnacja z niego" w aspekcie pochowanego... no, wybacz). No i co ma pora dnia do pożegnania - jest to gest bez ograniczeń czasowych, chyba...
Jak widzisz - pytania mnożą się podczas lektury twoich pism i przekaz za cholerę nie chce dotrzeć. Może to wina rebusowości metaforyki, może...

listopad 23, 2016 09:16

1 wers 2 strofy ,,,,,cos skrzypi a reszta ,,,hmmmmm frunie do gory jak latawiec na wietrze..pozdrawiam

listopad 23, 2016 06:59

Jak się teraz czyta?
Helmut, to taki żarcik był.
Nie ma statków, jest szklana dźwiękoszczelna bariera między nami, a tymi, którzy odchodzą od nas.

Pozdrawiam :)

listopad 22, 2016 23:34

Algo! - Teraz, jak mi to wytłumaczyłaś, to całkowicie przestałem Twój wiersz rozumieć, ale obiecuję wrócić i podejść jeszcze raz ...może od innej strony..?
Tak zrobię.

Pozdrawiam pięknie!