III.  


  

na granicy  

dla szeroko pojmowanego dobra bogowie zsyłają na nas szaleństwo  

za nim nadejdzie opamiętanie 

prawdopodobnie 

  

wymieniliśmy się wizytówkami tylko po to bym mógł  

bez wahania zanurzyć w tobie język zwłaszcza ojczysty 

obala zbędne bariery i ogranicza przerost formy nad treścią  

  

na początku zawsze są słowa  

nie cierpię tłumu i głupoty rozdętych haseł 

prowokującej do ewakuacji w zacisza cudzych sypialni 

w gościnne objęcia ich właścicielek gdzie przegadane noce 

są jedynie najłagodniejszą konsekwencją wiary w mity 

również w te o przyjaźni nie wymagającej ofiar  

  

gęstniejące we mnie przerażenie bezczelnie strąca z czoła kropelki potu 

podpowiada finał  

oto plączą łączą się języki w poczuciu winy że dopełniła się przepowiednia 

przelała naczynie po wielokroć  

proszę przyjedź miły koniecznie musimy wszystko powtórzyć 

kiedyś zerwę wszystkie zasłony 

  

wtedy oszaleję i pozostanie po mnie tylko mokra plama  

będziesz się w niej mogła wytarzać  



 

Ilość odsłon: 456

Komentarze

grudzień 14, 2016 11:44

ja się nie duszę.
żyję na wolnej Wyspie pośród ludzi, którzy mnie nie postrzegają przez pryzmat narodowości, religii lub jej braku. i co więcej: wcale mnie to nie męczy :-P

grudzień 13, 2016 23:23

"Gęstniejące przerażenie strąca z czoła kropelki potu
podpowiada finał" ale szaleństwo już trwa....
Ciekawe co jest za tymi zasłonami...
Kiedyś to wydusisz z siebie. Pozdrawiam.

grudzień 13, 2016 23:18

...czas zejścia też liczy się w...no dobra...minutach;))

ufam , że jesteśmy na granicach:)

grudzień 13, 2016 23:00

cieszy mnie Wasze bezpośrednie podejście do wiersza, a zwłaszcza interpretacje. dziękuję.

grudzień 13, 2016 22:52

Rozmowy przez internet są zawsze :):):):):)bo kiedy, gdy chcę po ludzku odpowiedzieć;) to wtedy ja trzeźwieję...trzeźwieję bez cudzysłowia:)

grudzień 13, 2016 22:25

to wiersz do wielokrotnego czytania

bogowie zsyłają szaleństwo - miłość może

zdarza się, że rozmawiamy tymi samymi językami(słuchamy, rozumiemy) słowa wkrótce stają się zbędne,

ale nie ma chyba nic za darmo
nawet przyjaźń oczekuje jakiejś wzajemności, poświęcenia czegoś
przerażenie peela wywołuje przeczucie, ze coś się kończy
jak wszystko i to uczucie minie
bo już języki się plączą i brak zrozumienia, przelewa się czara wzajemnych oskarżeń, obsobaczeń

peel chyba nie ma ochoty na powtórki
widzę żal i ból
gorycz od koniec

ale zapewne poszłam nie tam gdzie trzeba
wiersz mnie zatrzymał, mimo wątpliwosci, czy dobrze zrozumiałam:)

grudzień 13, 2016 21:53

...od kilkunastu lat - te lata jakoś mi umknęły;)))

grudzień 13, 2016 21:45

To widać, że jest.oby takich więcej!

grudzień 13, 2016 20:42

Hej! wiem, że przemyślany, to się czuje. Klimatem przypomina mi Twoje słowa o sobie, obok awatara ( kiedy pierwszy raz się zalogowałam na Poemie) a brzmiało mniej więcej tak: ' od kilkunastu wędruję po wrzosowiskach...i z tymi wrzosowiskami zawsze będę Cię kojarzyć:)

Wiersz 'gęsty', ale nie 'zawiesisty';), może dlatego,że znajomość zwierzęcych ( psich) zachowań nie jest mi obca.

Cieszy, że ograniczasz 'przerost formy nad treścią' - to cenne, bo wtedy czekanie ma sens.

Zatem czekam na zerwanie zasłon - a to już dialog z Twoim wierszem;))

Pozdrawiam

grudzień 13, 2016 19:54

Różnorodność opinii to miód na moje serducho.
Jedno jest pewne.
Wiersz jest przemyślany od początku do finału.