Szanowni Państwo. W związku z rozpoczęciem wygaszania serwisu Poema informuję, że końcem marca 2017 zablokuję możliwość logowania się, a co za tym idzie tworzenia nowych treści. W okolicach października 2017 serwis zakończy swoją działalność. Zachęcam do zabezpieczenia własnej twórczości przed datą wygaszenia, później nie będzie takiej możliwości.

Arkadiusz Kuryłowicz

niezamierzone życie lorda K 

dotykając świata paranoi należy zdawać sobie sprawę 
z pułapki jaką jest rozumienie że świat jest prawdziwy 

delikatny szept doprowadza do szału wszystkich stojących bliżej 
niż linia nie dosłyszalności szeptu lorda K 

wypluwam filter jestem mężczyzną prawdziwym noszącym znamię 
między prawym a lewym kciukiem podniesionym na znak 
tego że wypluty filter jest oznaką buntu przeciw papierosom 
i następstwom palenia 

wypluwam filter jestem mężczyzną prawdziwym noszącym znamię 
między prawym a lewym kciukiem podniesionym na znak 
tego że wypluty filter jest oznaką buntu przeciw papieros 
i następstwom palenia 

ludzie próbują uciec tłocząc się przy otwartej przestrzeni ulicy 
nikt jednak nie ucieknie póki nie nastanie zmierzch 
to prawo jest zapisane w formie graffiti 
na wyłomie muru wyznaczającym letni deszcz 

wkładam palec w zakamarki nie mieszczące moich palców 
wpycham ugniatam wpycham dotykam prawie do dna wychylam 
możliwości moich palców do wepchnięcia w dziurki nie mieszczące ich 

plan zakłada że każda dziurka z jedenastu dostępnych 
zapchana zostanie przez każdy z moich nie jedenastu palców 
jestem trzeźwo myślącym realistą więc wiem że to możliwe 
jedynie gdy podzielę się zadaniem z własnym cieniem 

wkładam palec w zakamarki nie mieszczące moich palców 
wpycham ugniatam wpycham dotykam prawie do dna wychylam 
możliwości moich palców do wepchnięcia w dziurki nie mieszczące ich 

plan zakłada że każda dziurka z jedenastu dostępnych 
zapchana zostanie przez każdy z moich nie jedenastu palców 
jestem trzeźwo myślącym realistą więc wiem że to możliwe 
jedynie gdy podzielę się zadaniem z własnym cieniem 

ludzie wariują rozumiejąc swój stan nieważkiego zidiocenia 
niech zapcha tę pieprzoną dziurkę 
krzyczą umierając nerwowo 

a ich rodziny nie otrzymają odszkodowania 
nie ma śmierci ze zwariowania 
to wiedzą wszyscy poza nimi 

zmierzch nastaje jak zwykle po zachodzie słońca 
lord K odchodzi w poszukiwaniu nowych celów 
nowej pasji życia 
cień zapchał wszystkie dziurki





 niedożywione życie lorda K 

paranoja jest przykładem nieprzystosowania się warunków 
i otaczających nas ludzi do sytuacji paranoi 


wydech wydech wypuść wolno na wolność wolność z płuc 
wydychaj wydychaj do końca nie pozwól na odwrócenie ról 

lord K 
zawsze siedzi na kolanach z siną twarzą 
i tabliczką żeby mu zapłacić za tlen którego nie zużywa 

każdy powinien kiedyś sprawdzić czy jego ciało jest jego 
czy może wypchnąć z pęcherzyków wszystko co potrafi wepchnąć 
do 

lord K 
szamocze pusty rękaw z nadzieją że wypadnie 
cokolwiek przydatnego do nazwania ręką





 nieożywione życie lorda K 

pytanie czy paranoja jest sprawą pojmowania prowadzi 
prosto do odpowiedzi przeczącej pojęciu paranoi 

pokornie pochylone czoło 
przed pokornie pochylonym czołem 
tak zwane przywitanie na ukłon 

uścisk dłoni ściskającą dłonią 
właściwie tyle ile trzeba by nie urazić 
więc mocno nie za mocno ale nie lekko 
nie okazujmy słabości ani siły 

przeprowadzamy grę słów z grającym 
na kosteczkach ślimakach i małżowinach 

dopuszczamy do głosu rozsądnie zmieniając brzmienia 
gestykulując nie nadmiernie nadrabiamy miną 

kładziemy rękę na bark żegnanego szukając 
ręki w kieszeni wyjmujemy argumenty 
wkładamy je wyjętą ręką w komorę lewą 
przyjacielsko obserwując wyraz 
dowidzenia jak ulatuje ostatni






  niedomówione życie lorda K 


paranoja jest bezwzględną formą 
względności okazującego się świata 

kot jak gdyby śpi 
tylko ta poza ukazuje niepewność 

ulica nie jest łóżkiem 
chyba że siennik ze śmieci 

może i prawda że Santa płakał 
może i racja że nawet istnieje 

kot jakkolwiek lepiej by wyglądał 
na poboczu które przyjmie krew







 nieskazitelne życie lorda K 

proste że nie każdy odczuje tak 
jak nie każdy miewa paranoję 

1. 

zawiązana na oczach 
zdolność 

2. 

zasłaniająca usta 
zdolność 

5. 

wiążąca nadgarstki 
zdolność 

radzę oddalić się 
od rzędu pięciu krzeseł 
zdolnych zniewolić






 niepokojące życie lorda K 


paranoja daje nowy wizerunek światu 
jaki? gorszy być nie może 

płaskie odczucie smutku 
ty ja mleko w proszku na ból 
jak znalazł 

umysł prawie skała 
skarlałe sny na pojutrze rano 

denka okularów walczą z odmiennością 
wykreowani na inne ja wykierowani w inny świat 

prosty ekstremalny między 
fatalne rozplanowanie miłości 

płaskie odczucie smutku 
opada za parapet 
stalowe piórko





 nieodmienne życie lorda K 

czasami paranoja jest oczekiwana 
pragniemy jej mocniej niż rzeczywistości 

dlaczego regularnie reguły 
zmieniają się pod wpływem 
gry - życie patroszy świat 

rzadko wszystkim pomaga 
nigdy nie pomaga ludziom 
od masowanym - zasadza 

małą rybkę z akwarium zła 
pał na robaka z ogrodu 
za domem - spod obornika 

użyźnienie nie dostateczne 
świat to za mało 
by być ze-za światem





 nienawłosowe życie lorda K 

czy tu czy wczoraj nie ważne gdzie dokładnie 
rozpoczęła się nie chcąca paranoja 


nikt to nie on podkręcający ścianę 
zakładam się o obrazę rozsądku 
nikt to nie on podkręcający ścianę 

miałem być z obiadem - zapewne pamiętasz 
że napisali pradawni w bardzo starych wierszach 
miałem być z obiadem - zapewne pamiętasz 

daleko by dostrzec skargi w imię losu 
zapłaci życie zgniciem zapłaci życie 
za daleko by dostrzec stóp własny ślad 





 nieżycie miłości lorda K 

paranoja jest jednym spojrzeniem 
w oczach milijona 

rozpłaszczam spojrzenie na nic nie odpowiadającej 
szybie daleko za blisko czy nic nie ważne 
za daleko by czuć przyjazne podmuchy 
oddechu przepływającego po twarzy szept 
nic nie znaczy nie dociera za daleko nie dociera 

myśli strzępią się nieruchome na skarpie targanej wichurą 
nic nie dostrzegam przez piasek wirujący wokół głowy 
znasz ból wielkie słowo ból ale czym jest i czy jest 
czym jest i po co nie istnieję za daleko ci śnie nie 

znam kilka dróg za daleko jednak na nie za daleko






 nieetyczne życie lorda K 


paranoja jest cierniem 
w rzeczywistości 

telefoniczna pomyłka 
dzwonił ktoś kto szukał 
a znalazł mnie i mówił 

siedzę paląc papierosa i widzę Chrystusa 
na krzyżu jest czysty 
ma ranę w boku i taką na nodze od stopy do kolana 

jest czysty 

klekocze słuchawka klekocze w słuchawce 
linia zajęta a takiego numeru nie ma 

kocham tę kobietę 
znacie ją 
mam jej numer 
każdy którego nie ma





 niezałatane życie lorda K 

tłumaczenie że paranoja jest nie znana 
wyjaśnia tylko to że jej nie znamy 

mogę być dumny z palca u nogi 
obsypać go złotem umyć i godzinami 
być dumnym że jestem jego większością 

rotacyjna ekspansja myśli z zakamarku 
na piedestał i z do zakamarka ciemno 

zadarty nos to byłby powód by się cieszyć 
byłaby to chluba powód by obnosić się z nim 
wszystko gdyby nos nie był zadarty 

zależni od punktu widzenia a każdy ma inny 
stoi może blisko ale zawsze obok




 niezachowane życie lorda K 

zaniedbania spowodowane słabą psychiką 
często kończą się odczuciem paranoi 

własne sprawy są związane z cudzymi 
nie odprowadzonymi do przeszłości myślami 
czynami tym jak spojrzeli i w którą stronę nie 

doprowadzić do końca bo początku już pamięć nie sięga 
dopełnić spełnienie mając wrażenie że jest dobrze 
że lepiej nie będzie że nie chcę więcej mam resztę 

zaprowadzą mnie do lasu przywiążą do drzewa i będą 
czekać aż zdechnę ze zdziwienia że nie mogę żyć 
deszcz słońce księżyc chmura ciało to zwłoki 

przepraszam za umyślne wypowiadanie słowa kocham 
za to kim nie byłem kim nie będę i że nie dotrzymam 
kroku kroczącym w rozkroku macho 

rozkładam się na łóżku podpatrując sufitowe stwory 
cienie tego co za oknem ofiarowuje swe usługi 
kapeć kanapa kimono klapa kryjówka kościół to trumna





 wsteczne życie lorda K 

statycznie czyniąc czyli uprawiając bezczyn 
nie uchronimy się przed paranoją. ona wypływa z myśli 


paznokcie pobrużdżone 
znalazł brud 

kabelek łączy 
gniazdko i mnie. doładowanie ciała jako 
kawa 

ścielę na ścianie. powoli zasypiam 
nie odciążając stopy 
zawiodły daleko za 

wcześniej założył mi ktoś śpioszki 
ustami zamkniętymi possę kauczukową imitację 
i policzę trochę dam odpocząć piersi 

odgryzany kciuk to taki 
smoczek, zapodziany w barłożku 
krzyk zastępuję wykrwawieniem





 zapomniane życie lorda K 

paranoja jest tylko paranoją 
tylko paranoja jest paranoją 

palec 
pieści palec palcem 

malec 
maluczki w malutkim świecie 

ogranicza 
organiczność 

przepraszam 
nie zauważyłem przemiany wszechświata 
nie było mnie tam 

a poniekąd 
nie kiedy 
no może 
przestać 
przestań 
przystań daleko 
ale 
i tak 
cała stop 

proszę... 
wypadam 
bam 
nie 
nic 

on? 
mur może mur morza ściana przed nami 
rzuć kamień 
plusk 
nur 
puść 
spada 





 życie lorda K bez tytułu 


nie samo zjawisko a eskalacja paranoi 
tworzy projekcję 

malkontent ze wzrokiem rozognionym 
położył na dłoni oko i zajrzał w nie 
zobaczył tylko szary zmierzch 
o poranku 
i twardy sen, powolnie rozbijany przez deszcz 
za ścianą 
mieszka kot kot i pies 
i sąsiadka 
podobno nawet nie 
no bosko 

koty zeżarł pies 
psa zeżarłem ja 
później wpieprzałem się sam 
od środka 
po kosteczki 
aż pozostał suchy mech 



 pogrzebane życie lorda K 

paranoja jest tylko w lewo 
paranoja - już nie 




rezurekcja, część pierwsza, niezależna od przyszłych zależnych od niej. 

komety, gwiazdy i trajektorie opadania 
paprochy w wodzie a paprochy w szlamie 
błocie że tak powiem a jeśli powiem - okłamię 

nieodrodni od radzenia 
innym, sobie, sobie innymi 
wyręczanie, dręczenie, uznawanie 
praw jako prawdy a prawdy za fakty 

entliczek, stoliczek wśród róż 
nie słowo inaczej i wśród liter stwór 
ent liczek i jego sobowtór ów 

refren 
Ilość odsłon: 829

Komentarze

styczeń 31, 2017 19:50

Tomku. Mi czytanie logiczne zajęło ładnych trochę dni.. sam nie wiem tydzień, dwa... A i tak jak wracam to czymś mnie zaskakuje. Dla mnie ten tekst to unikat

Ale dobrze że to stary tekst. Teraz to jest Grzegorz B. Ja także nie zamierzam nazywać go lordem.

A będzie dla mnie instrumentalistą który z samych kropek i przecinków stworzyły wiersz a innym razem poplynąłby piękną liryką. Mistrzu rytmu.

Ja niestety wymiękłem na rytmach ale po tobie, Tomku widać ewolucję i rewolucję. Dobrze Cię pokierował

styczeń 31, 2017 19:11

Wydaje mi się, że nieco zmieniłeś. trochę poprawek w tekście. Ja nie wiem, jak to skomentować. Czytam emocjami, nie próbowałem logicznie. To znaczy próbowałem bez skutku. To nie jest tekst do interpretacji. Za to daje pewien pomysł na utwór własny, nie stylizację. Sam pomysł tekstu. Jeszcze się nie rozwinął dobrze w głowie. Może się rozwinie, zupełnie coś innego, może Autor (Grzegorz) wpadnie, że to jego wpływ.
Abstrahując od wiersza, Grzesiek napisał mi, że istnieje 16-zgłoskowiec. Ze jest prosty, nigdy bym nie wpadł na coś takiego. Na pewne oczywistości, których nikt mi nie uraczył. Pisano "źle", "popraw", "kosz". I nic więcej. Żadnej zachęty, żadnych (prawie) wskazówek. Ja nie mam wykształcenia polonistycznego, ani nawet poetyckiego. Trochę naśladuję zasłyszanych poetów, próbuję przemycić jakąś myśl. Nie są najważniejsze publikacje, ale ich rzetelna krytyka. To trudne, wiem.
Nie zwrócę się do ciebie, Grześku, Lordzie K. Bo dla mnie jesteś Grzegorzem B. Masz Imię i Nazwisko. Miej je, nie musisz się wcielać.
Pozdrawiam.

styczeń 31, 2017 17:42

Lord k

Moja próba komentowania całego utworu kończy się fiaskiem. Nie da się jednoznacznie zaopiniować tego tekstu. Jest to bowiem dla mnie coś unikatowego. Coś, co czytałem pierwszy raz w życiu. Wcześniejsze komentarze poszczególnych części tylko dotykały tematu.

Wiersz ten nie jest tylko tekstem. Tu trzeba otwartego umysłu zarówno na ciepło z żarówki jak i drzazgi z dawno nie cyklinowanej podłogi. Tu doświadcza się i liter i ich brak. Wiersz jest wielowarstwowy- z pewnością nie jestem w stanie objąć go całkowicie swoim myśleniem.

Analiza kolejnych części pozwoliła mi tylko naświetlić pewne aspekty dzieła. Te części lorda tworzą jakby rzeźbę. Są tu przestrzenie, krawędzie i płaszczyzny.

Przestrzeń wewnętrzną zamieszkuje sam lord. Potężny umysł nad którym nie ma władzy człowiek. Sam człowiek jest płaszczyzną zewnętrzną, jest taki jak go widzimy. Płaszczyzną wewnętrzną człowieka jest jego wyobrażenie lorda, próba stworzenia jego kształtu. Na styku tych dwóch płaszczn jest krawędź interakcji człowiek-lord która przypomina front walki człowieka z paranoją. Jest też przestrzeń zewnętrzna- społeczeństwo, tłum, najbliżsi. Przed płaszczyzną człowieka przestrzeń społeczna tworzy własną: płaszczyznę uprzedzeń i subiektywnego postrzegania człowieka chorego. Na krawędzi ich światów następuje kolejna konfrontacja myśli i gestów, słów i spojrzeń.

Co więcej ta rzeźba nie jest posągiem. Jest ona plastyczna, rozciągliwa, czasem pęka by przedrzeć się do środka lub z wnętrza do świata nam znanego.

Utwór ten jest więc próbą wykreowania tych wszystkich sfer, ale następuje to nie za pomocą wyobraźni a doświadczania. I chyba dobrze mi się zdaje, że ma to służyć poznaniu swojego wnętrza, swojego umysłu; odpowiedzeniu sobie na pytanie :dlaczego ja, co dalej? Szukanie odpowiedzi to próba zwalczania lęku przed samym sobą.

Wiersz pisany w długim przedziale czasowym pokazuje zmiany nastawienia od poszukiwania i określenia czym jest to coś w środku, poprzez ukazanie kształtów a skończywszy na skutkach odziaływania lorda. Całościowe spojrzenie na ten utwór daje mi do zrozumienia, że jest to podróż od niewiedzy po pewną bezsilną akceptację- więź bezpośrednią, która sprawia wrażenie, że człowiek zaczyna bronić swoją chorobę, bo jest ona jedyną rzeczą jaką tak na prawdę posiada. Choć tak naprawdę lord w przebiegły sposób pozbawił człowieka jakiejkolwiek własności i wolności. Ta specyficzna więź tworzy swój mikroklimat który przejawia się w sztuce pisania. W formułowaniu specyficznych zapisów. To miejsce w którym człowiek z lordem żyją razem.

Ta niezwykła podróż i mnie skłania do refleksji nad własnym życiem i tym co kryje mój umysł.
Refleksję swoją rozszerzam na przestrzeń międzyludzką. To tutaj z łatwością szufladkujemy ludzi. A tych co nam nie pasują wyrzucamy na przemiał żeby nie zapychali miejsca, wyrzucamy do przerobu na zapałki z myślą, że może zmieszani w masę do czegoś się przydadzą albo po prostu spłoną. Jakbyśmy mieli prawo oceniać czyjąś normalność chcąc równać się Bogu.

Dziękuję Grzegorzu

styczeń 26, 2017 09:08

Na wyczucie, wyobrażenie, na bycie tam jako trzecia osoba w pierwszej osobie, na nigdy nie stwierdzone, na obserwowanie ludzi, tych zwykłych, wcale nie kolorowych, na obsesji i w chmurze tematu. Pozdrawiam

styczeń 26, 2017 08:46

Piszesz "na wyczucie"? - Pełen szacunek. Bo wyszedł Ci wiersz, nie tylko txt. Ja też nie rozumiem wszystkich fraz, całych zdań, kontekstów, ale Inne Światy istnieją, istnieją jakże bardzo....
"(...)Się zrozumiało. Się rozumie. Się za daleko szukało tej kryształowej kuli,
co chowa odpowiedzi na dwa, trzy pytania. Na jedno pytanie. Na wszystkie
pytania. Się jej nie tam, gdzie była szukało. Się jej nie tam, gdzie jest,
szukało. Się jej w bezgranicznych przestworzach szukało. Daleko. Za
daleko. O wiele za daleko. O całą odległość. O cały dystans. O cały
kosmos. Się błądziło. Gdzie indziej ona była. Nie tam. Dużo bliżej.
Jeszcze bliżej. Najbliżej. Tu ona była. Nie trzeba było jej szukać. Tu ona
jest. Każda własna głowa nią jest.(...)"

Z taką dedykacją pozdrawiam

styczeń 26, 2017 08:10

Ja też przecież nie wszystko rozumiem i jest to tylko próba przekazania, a sposób prowadzenia czytelnika nie jest precyzyjny, nie wyobrażam sobie jakby mógł być. Dlatego dla niektórych to bełkot (jak dla Krzysztofa, chociaż nie szanuję takiego nazywania akurat tych txt, bo), dla innych jest to podróż przez świat który ciężko zrozumieć , ale sądzę że warto mieć świadomość że te światy istnieją, często w ludziach spotykanych na codzień, normalnych, spokojnych obywateli

styczeń 26, 2017 06:47

Dziękuję Ci Grzesiu za kolejną podróż. Wrócę tu na pewno i coś napiszę
to ważne dla mbie doświadczenia

Szacun dla ciebie że pitrafiłeś to opisać. Na pewno są rzeczy których nie zrozumiem albo po swojemu zrozumiem. Ale i tak znakomity to tekst do przemyśleń... wróć... to wiersz:)

styczeń 26, 2017 06:43

Tu nawiążę tylko do mojego wieloryba. Przy którym Tomek mi napisał że parafrazując odbierając komuś chorobę zostawiamy go samemu sobie. To czasem jedyna rzecz jaką posiada

Chyba jestem to sobie w stanie wyobrazić

styczeń 26, 2017 06:40

Tak myślę Grześku. Pewne rzeczy zostają.. zresztą chyba w odżyciu dałeś tego obraz

styczeń 26, 2017 06:39

Nie uciekniemy od utartych schematów, to trudne, ciężko czyta się prawą stroną gdzie nie ma liter